Pierwszy raz bez bramki
Czwarty w tym roku mecz sparingowy rozegrali piłkarze Prokomu Arki Gdynia. Ich przeciwnikami byli także II-ligowi zawodnicy MKS Mława. Na sztucznej trawie w Gdyni bramki nie padły. Arka zremisowała z MKS Mława 0:0. To pierwszy sparing, w którym gdynianie nie trafili ani razu do bramki.
Arka: Chamera (55 Krupski) - Kowalski (63 Godlewski), Jawny (70 Griszczenko), Sobieraj, Majda (46 Warczachowski) - Gorząd (4 Pudysiak), Piskuła (46 Ulanowski), Bartoszewicz (55 Ignaszewski), Ława (46 Jelonkowski) - Griszczenko (67 Patalan), Patalan (46 Kołodziejski).
Najkrócej, bo zaledwie 240 sekund, grał w tym spotkaniu Sebastian Gorząd. Już przy pierwszym kontakcie z piłką poczuł ból i... poprosił o zmianę. Podobno jednak uraz mięśnia nie jest groźny. Większego pecha miał Piotr Jawny. Środkowy obrońca żółto-niebieskich przy jednej z interwencji doznał złamania nosa. Pech i... ból.
Ze spraw kadrowych należy jeszcze odnotować powrót do gry, po sześciu miesiącach przerwy spowodowanej kontuzją, Jarosława Krupskiego. Wiele pracy w bramce Krupski nie miał, ale oklaski od kibiców zebrał za efektowną interwencję na przedpolu.
- Arka znacznie lepiej prezentowała się do przerwy - powiedział nam rzecznik prasowy klubu, Paweł Bednarczyk - kiedy to mogła strzelić kilka goli. Bliscy pokonania bardzo dobrze broniącego w zespole gości Macieja Wiśniewskiego byli Dariusz Patalan i Łukasz Kowalski - obaj dwukrotnie - oraz groźnie strzelający z rzutów wolnych Krzysztof Piskuła i Radosław Bartoszewicz.
Po przerwie takiego zagrożenia pod bramką mławian już nie było, chociaż na dwie minuty przed końcem spotkania dobra akcja duetu Griszczenko - Patalan mogła zakończyć się zwycięskim golem dla gospodarzy.
- Nie patrzę specjalnie na wynik - powiedział po meczu trener gdynian Mirosław Dragan - a cieszy mnie to, że zagraliśmy dużo lepiej, szczególnie do przerwy, niż w poprzednim sparingu z Górnikiem Łęczna. Stworzyliśmy wiele dobrych sytuacji podbramkowych, ale ze skutecznością było już znacznie gorzej. W tym spotkaniu testowaliśmy ustawienie z czterema obrońcami w linii. Pierwsze wnioski są obiecujące.